123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Sobota – 09.07.11

Czy pamiętacie z poprzedniej wyprawy wątek z koszykiem dla Ewy? W sobotę rano spotkaliśmy tę Panią:

 

Pani Murzynka „od koszyka”. Kisasi. Kenia.

Pani pamiętała nas, a ja miałem kilka jej zdjęć zrobionych w ubiegłym roku. Wręczyłem Pani zdjęcia, a Pani obiecała sprzedać nam ten „spóźniony” koszyk. Tak też się stało. A dodatkowo – chyba w podziękowaniu za zdjęcia – dostaliśmy jeszcze jeden koszyk za darmo (za który mimo wszystko zapłaciliśmy :-) ).

Na sobotnie popołudnie jesteśmy zaproszeni do Pana Daniela. Po spotkaniu z Panią od koszyka poszliśmy więc w busz trochę pobuszować. Pogoda nadal jest kiepska. Niebo zachmurzone i szare, więc rewelacji fotograficznych nie będzie. Dzisiaj w buszu królowały jaszczurki:

 

 

Jaszczurki. Okolice Kisasi. Kenia.

Buszowanie długo nie trwało, bo zostaliśmy namierzeni przez kisaskie dzieci. „Mzungu, how are you”, itp., itd. :-). Skończyło się na pozowaniu, fotografowaniu, śpiewaniu i nagrywaniu filmów:

 
Popisy w buszu. Okolice Kisasi. Kenia.

Po południu poszliśmy w odwiedziny do Państwa Nzuków, którzy mieszkają kilka kilometrów za Kisasi. Wizyta przebiegała wg poznanego już i powszechnie stosowanego schematu. Najpierw powitanie, wymiana upominków, potem siadamy do stołu, mycie rąk, posiłek, rozmowa. Jednak tym razem trafiła się nam nie lada gradka. Pani domu pochwaliła się, że ma w ogrodzie papaję. Zapytaliśmy, czy możemy obejrzeć. Pani zgodziła się i poszliśmy do ogrodu. A tam – Ewa wypatrzyła siedzącego na krzewie kameleona!:

 

 

 

Kameleon. Kitui. Kenia.

Odkrycie to zdominowało dalszy przebieg wizyty (zachwytom i próbom sfotografowania stwora nie było końca). Ale w końcu zaczęło się ściemniać i po pożegnaniu ruszyliśmy w drogę powrotną. Zachmurzone niebo dało okazję zrobić zachmurzony zachód słońca:

 

Pochmurny zachód słońca. Kisasi. Kenia.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D