123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Sobota – 16.07.11

Wstajemy raniutko. Plan na dzisiaj jest taki: po śniadaniu wjeżdżamy do parku. Kierujemy się do rzeki Mara, wzdłuż której przebiega granica z Tanzanią. Tam zobaczymy hipopotamy i być może przeprawę stad gnu przez rzekę. Tam też zjemy obiad. Po powrocie odwiedzimy wioskę Masajów. Oczywiście po drodze będziemy oglądać i fotografować, jeśli tylko natura nam na to pozwoli.

Safari dzień trzeci – Rhino Camp (dzień drugi)

Dzień rozpoczynamy od obserwacji sępów:

 

Sępy afrykańskie. Masai Mara. Kenia.

Skoro są sępy – musi gdzieś być „grubsza” zwierzyna. Wjeżdżamy na wzgórze i obserwujemy teren. Rzeczywiście – w oddali za krzakiem czai się lew:

Skradający się lew. Masai Mara. Kenia.

X

Skradający się lew. Masai Mara. Kenia.

Jest też padlina – chyba szczątki gnu. Sępy już je znalazły. Zlatują się na ucztę:

 

Sęp afrykański ląduje przed padliną. Masai Mara. Kenia.

Walka przy stole trwa:

 
Sępia stołówka. Masai Mara. Kenia.

Największy z osobników opanował łatwo dostępne kąski:

 

On tu rządzi. Masai Mara. Kenia.

co zmusiło konsylium unurzanych po szyję we krwi sępów do ustalenia nowej strategi wygryzania wnętrzności:

Sępie konsylium. Masai Mara. Kenia.

X

Sępie konsylium. Masai Mara. Kenia.

Nagle pojawia się lew i sępy odlatują. Lew niezbyt zadowolony. Zostały marne resztki:

 
Resztki po sępach. Masai Mara. Kenia.

Jedziemy dalej. Mijamy perlice, guźce, lwy, antylopy:

 

Antylopy gnu. Masai Mara. Kenia.

Dużo tego :-). Krajobraz się zmienia. Zaraz za bramą rezerwatu roślinność była zielona. W miarę oddalania się od bramy i zbliżania się do rzeki Mara, trawa jest coraz bardziej sucha. Kolejna lwia rodzinka:

 

Lwia rodzina przy posiłku. Masai Mara. Kenia.

Lew. Masai Mara. Kenia.

X

Lew. Masai Mara. Kenia.

I znów mijamy kolejne stadka zebr, gnu, ale – przy jednym z nich jest poruszenie. Coś się dzieje. Rozglądamy się – idzie gepard. Chyba ma ochotę zapolować:

 

 
Gepard. Masai Mara. Kenia.

Zostawiliśmy geparda, nich sobie poluje, jedziemy dalej. Mijamy kolejne zebry, ale tym razem ładnie się ustawiły, więc strzelam kilka zdjęć:

 

Zebry. Masai Mara. Kenia.

Koło trzynastej trzydzieści jesteśmy nad rzeką Mara. Tu oglądamy hipopotamy w rzece:

 
Hipopotamy w rzece Mara. Masai Mara. Kenia.

Głośne to towarzystwo :-) i podobno niebezpieczne. Kiedy nasyciliśmy oczy (i karty w aparatach) widokiem hipopotamów, przyszła pora na nasycenie naszych żołądków. Zjedliśmy obiad, a po obiedzie Joe podwozi nas na zakręt rzeki, gdzie gnu mają zwyczaj przeprawiania się przez nią. Mamy szczęście. Akurat próbują to zrobić:

 

 
Gnu przeprawiające się przez rzekę. Masai Mara. Kenia.

Wracamy do obozu. Jest późne popołudnie – dość ciemno, ale słońce o tej porze potrafi czasem ładnie oświetlić obiekt i wydobyć ciekawe barwy:

 

 
Żyrafy. Masai Mara. Kenia.

Po powrocie do obozu i krótkim odpoczynku idziemy do wioski Masajów. Przyszedł po nas Piter (Shukkur) – ten sam Masaj, który zajmował się nami w zeszłym roku. Na powitanie w wiosce Masajowie odtańczyli swój rytualny taniec:

 
Rytualny taniec Masajów. Oloolaimutia. Kenia.

i pokazali jak rozpalają ogień przy użyciu drewnianych narzędzi:

 
Rozpalanie ognia masajskim sposobem. Oloolaimutia. Kenia.

Potem podzieliliśmy się na dwuosobowe grupy, z których każda dostała swojego masajskiego przewodnika i poszliśmy zwiedzać wioskę. Przewodnicy opowiadali o życiu plemienia i swoich zwyczajach. Odpowiadali też na ewentualne pytania i pozwolili się sfotografować:

 

 

Masajowie. Oloolaimutia. Kenia.

Jest późny wieczór, kiedy padnięci w namiotach przygotowujemy się do następnego dnia. Ech – takie safari, to ciężka praca, a jutro wstajemy przed wschodem słońca – chcemy obejrzeć wschód nad Masai Mara.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D