123

Uwaga! Ta wi­try­na wy­ko­rzy­stu­je pli­ki cook­ies w ce­lu umoż­li­wie­nia dzia­ła­nia nie­któ­rych fun­kcji ser­wi­su (np. zmia­ny ko­lo­ru tła, wy­glą­du in­ter­fej­su, itp.) oraz w ce­lu zli­cza­nia li­czby od­wie­dzin. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dziesz w Po­li­ty­ce pry­wat­no­ści. Ak­tual­nie Two­ja przeg­lą­dar­ka ma wy­łą­czo­ną ob­słu­gę pli­ków co­o­kies dla tej wi­try­ny. Ten ko­mu­ni­kat bę­dzie wy­świet­la­ny, do­pó­ki nie za­ak­cep­tu­jesz pli­ków cook­ies dla tej wi­try­ny w swo­jej przeg­lą­dar­ce. Kliknięcie ikony * (w pra­wym gór­nym na­ro­żni­ku stro­ny) ozna­cza, że ak­ce­ptu­jesz pli­ki cookies na tej stro­nie. Ro­zu­miem, ak­cep­tu­ję pli­ki cook­ies!
*
:
/
G
o
[
]
Z
U

Czwartek – 14.07.11

Dzisiaj ruszamy w dwunastodniową podróż po Kenii. Jak już wcześniej wspomniałem, poza naszą grupą z Polski, jadą z nami dwie Kenijki: Dorin i Ruth. O ósmej rano podjeżdża nasz samochód, w którym poza kierowcą jest Victor i Cirus. Pomagają nam zapakować się, po czym jedziemy po Ruth. Ruth zaprasza nas do siebie, chce pokazać nam swoje mieszkanie, w którym wręcza nam drobne upominki. Ale na gościnę nie ma czasu. Razem z Ruth do samochodu wsiada jeszcze jej córeczka Malin. Victor z Cirusem zostają, a my z kierowcą Joe już naprawdę ruszamy.

Orientacyjny plan naszego safari jest następujący:

 

Plan naszego safari.


Safari dzień pierwszy – Narok

W moim opisie dzień nie zawsze będzie odpowiadał dokładnie dobie. Ze względu na dobę hotelową i potrzebę przemieszczania się między miastami, najczęściej nowy dzień (nowe miejsce pobytu) rozpoczynać się będzie po południu zakwaterowaniem i noclegiem i trwać będzie do następnego dnia rano, kiedy to najczęściej będziemy wyjeżdżać na wypady wokół miejsca zakwaterowania, by po zwiedzaniu – koło południa – ruszyć w inne miejsce i zakwaterować się w nowym miejscu po południu. I wtedy w moim opisie pojawi się nowy dzień.

Na dzisiejszy dzień mamy zaplanowany dojazd do Narok i tam mamy zanocować. Z Nairobi do Narok jest około 150 km. Pogoda jest bardzo dobra. Próbuję robić zdjęcia przez okno samochodu:

 

Biurowiec na obrzeżach Nairobi.

 

Widok z wiaduktu na trasie Nairobi – Narok.

Mniej więcej w połowie drogi zatrzymujemy się w znanym mi już miejscu (trasę do Narok pokonałem już raz rok temu) podziwiać ziemię Masajów z tarasu widokowego. To co widzimy, to fragment Wielkiego Rowu Afrykańskiego (Great Rift Valley):

Wielki Rów Afrykański w okolicy Narok. Kenia.

X

Wielki Rów Afrykański w okolicy Narok. Kenia.

Na dole jest mgła co powoduje słabą widoczność, ale i tak widok zapiera dech w piersiach:

 

 

Widok ziemi Masajów z tarasu widokowego w drodze do Narok. Kenia.

Malowidła na skałach otaczających punkt widokowy przybliżają smak czekającej nas przygody:

 

 

Malowidła na skałach otaczających punkt widokowy. Kenia.

Ruszamy w dół. Po kilkunastu minutach przemierzamy tereny, które przed chwilą obserwowaliśmy z góry:

 

 

Z trasy do Narok. Kenia.

Narok leży na wysokości 1827 m n.p.m. około 110 km od równika (na południe) na terenach zajmowanych przez Masajów. Wg encyklopedii mieszka tu około 40 tys. ludzi, wg Joe w Narok i okolicach mieszka około miliona ludzi. Rdzenni mieszkańcy Narok (czyli Masajowie) nazywają miasto „Enkare Narok” co znaczy „ciemna (czarna) woda”. Nazwa ta pochodzi od nazwy rzeki przepływającej przez miasto.

W Narok zatrzymujemy się w hotelu Chambai. Ja z Ewą dostajemy pokój na trzecim lub czwartym piętrze, w każdym razie na tyle wysoko, że mogę swobodnie sfotografować fragmenty miasta widoczne z naszego balkonu:

 

Narok widziany z okna hotelu Chambai. Kenia.

Podobnie jak w Nairobi – miejsca w miarę eleganckie (takie, jak np. nasz hotel) sąsiadują z siedliskiem nędzy i biedy:

 

Widok również z naszego okna. Narok. Kenia.

Trudno przyzwyczaić się do tutejszego rytmu dnia. Na równiku doba jest podzielona dokładnie na dwie równe części. Słońce wstaje o godz. 6.00, a zachodzi po dwunastu godzinach – o godz. 18.00. I tak jest przez cały rok :-). Nie ma żadnych wahań długości dnia i nocy na przestrzeni roku. Miejscowi są pewnie do tego przyzwyczajeni, ale dla mnie zmierzch o osiemnastej w środku lata (tu co prawda jest zima, ale ja się czuję, jakby było lato) jest zawsze zaskoczeniem. My co prawda nie jesteśmy na równiku, więc są tu drobne odstępstwa od tego równego podziału na dzień i noc, ale i tak zmierzch mnie zawsze zaskakuje. Podobnie jest i tym razem. Nie zdążyłem podelektować się widokiem, kiedy zaczęło zmierzchać:

Narok widziany z okna hotelu Chambai. Kenia.

X

Narok widziany z okna hotelu Chambai. Kenia.

Cóż było robić. Poczekałem jeszcze chwilę, rozstawiłem statyw i zrobiłem parę zdjęć nocnych :-):

 

Narok nocą. Kenia.

X

Narok nocą. Kenia.


Komentarze: skomentuj tę stronę

Serwisy 3n

Logo Kombi
Logo Wirtualnej Galerii
Logo Internetowego Banku Fotografii
Logo Interpretera PostScriptu
Logo Projektora K3D